Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herbaciane Królestwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herbaciane Królestwo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 kwietnia 2014

kobiece problemy

Żony od wieków zmagać się muszą z problemami. Problemy te często są trudne, niemożliwe do rozwiazania, wręcz niewykonalne. Jednak żony juz dawno wymyśliły sposób jak radzić sobie z przerastającymi je problemami.  A ten sposób to:... MĄŻ. 

To parafraza z Terrego Pratchetta(gdzie chodziło o oficerów i sierżantów), którą usłyszałam dziś od męża gdy szykując się do mycia okien zastanawiałam się co zrobić z firankami, żeby mi nie przeszkadzały i doszłam do wniosku, że trzeba... je zdjąć. Kochanie... pomóż! 

No co się śmiejecie? Coś inaczej niż u Was? 
A przy okazji - firankom przydało się pranie, wszak umyte okna lepie wyglądają z czystymi firankami. A ile było emocji przy wieszaniu! Ale o tym już wiedzą tylko nasze ściany!

czwartek, 20 czerwca 2013

na brzegu fontanny usiadłam i...

nie płakałam, moczyłam nogi ;)

Królowa w oczekiwaniu na Króla usiadła na brzegu fontanny i śladem innych zamoczyła nogi. Włączyła nowy album Ani Dąbrowskiej na mp3 i czekała na Króla. W ten upalny dzień było bardzo przyjemnie, delektowała się chwilą i starała się ją zapamię tać na zimowe wieczory. Kiedy przyszedł Król najpierw poszlsi coś zjeść. I tu uwaga! Szczytem marzeń Królowej wcale nie są wykwitne restauracje, w których podają rosół po królewsku i królewski schab ze śliwką. Królowa lubi obiady w fast foodach, tanich "chińczykach" i restauracjach egipskich z nazwy. Tym razem padło na sieciówkę powiązaną z dużym koncernem ( czy właściwe określenie od strony prawnej to nie wiem, ostatnio się dowiedziałam, że chyba źle jest powszechnie rozumiane) napojowym. Było smacznie i syto ( o dziwo!) i były lody :) 
Następnie Król z Królową udali się obejrzeć jarmrk świętojański. Było wiele ładnych rzeczy, jednak kupili tylko drobiazgi. Po drodze do domu wstąpili na dworzec kupić bilety do Królestwa Rodzinnego i tam Królowa wpadła na jeszcze jeden pomysł. "Jedźmy przez park Wilsona, tam jest kurtyna wodna, jest tak gorąco, a teraz skoro wracamy do domu to możemy już zmoknąć". A Król na to " Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem" - tak też zrobili i było bardzo przyjemnie. 

sobota, 4 maja 2013

Kawowy weekend

Króla i Królową w Królestwie Herbacianym odwiedzili Król i Królowa z Królestwa Kawowego wraz z dziedzicem. Choć pogoda była nie majowa, to wizyta bardzo udana. Był spacer i zwiedzanie małe, koziołki zwane osiołkami, a nawet grill bardzo wygodnie umiejscowiony bo pod oknem, a spożyty w domu przy stole. Wymieniliśmy setki zdań, obejrzeliśmy pare obrazów, zaszczepliśmy nowe pasje, wymieniliśmy się doświadczeniami. W naszym poznańsmim powietrzu dziedzic królestwa kawowego dał swoim rodzicom trochę wytchnienia i przespał pięknie dwie noce pod wpływem naszego klimatu. A może to będzie częstsza tendencja? Odwiedziny te były od dawna planowane, spodziewane i na szczęście się odbyły, a małe kłopoty zdrowotne nie były w stanie tego popsuć. Królestwo Herbaciane bardzo miło je wspomina i ma nadzieje, że Królestwo Kawowe podobnie. 

Pisząc o tym, Królowej przypomina się jeszcze jedna wizyta. Herbaciani Król z Królową, jadąc z misją w rodzinne strony odwiedzili Królestwo Myśliborskie. Fakt była to krótka, godzinna wizyta, lecz ze wszech miar udana. Wszyscy byli zadowoleni, że spontaniczny pomysł się udał, co pokazało, że należy życie brać odważnie, nie bać się jego czasem zaskakujacych propozycji. Cieszymy się, że Król i Królowa Myśliborscy przyjęli nas tak życzliwie i zechcieli zaprezentować swoją dziedziczkę. Wizyta była krótka lecz w takich przypadkach życie pokazuje nam prawdę o sobie. Nie widzimy się długo, a spotkawszy się rozmawiamy jakby to byo 5 minut temu. Ponadto okazało się, że ten Myslibórz nie jest tak znowu bardzo daleko, może częściej będzie trzeba skorzystać z tej wiedzy? Choć teraz czekamy na rewizytę. Patetnty na małych dzieciców już mamy przećwiczone. 

wtorek, 3 lipca 2012

Królestwo ukończone


Minął prawie rok. Dużo i mało. Dość szybko. Cały czas było coś do zrobienia, trochę się czasem nie chciało i odkładało w czasie, ale generalnie cały czas coś było jeszcze zaliczone do remontu. W ostatnich biegach wystąpiła podłoga w przedpokoju, futryna w kuchni i firanki. Linoleum zostało wybrane i pięknie położone, futryna w kuchni pomalowana na kolor zielony farbą tablicową – można teraz pisać miłosne wyznania i listę zakupów. Firanki to zwieńczenie naszego gniazdka, przy uprzejmości rodziny zamówione, kupione i zawieszone na karniszach precyzyjnie przytwierdzonych przez Króla. Hip hip hurra! Można oczekiwać  świętowania rocznicy! 

poniedziałek, 20 lutego 2012

tymczasem u Króla i Królowej

Miniony tydzień w Herbacianym Królestwie obfitował w wydarzenia. Miłe, harcerskie odwiedziny i powiew Szczecina(kto następny?), walentynkowa randka małżeńska zaplanowana przez Królową pozwoliła przenieść się na krótką chwilę do Dublina. Okazało się, że mają tam pyszne, pięknie podane lody oraz piwo, na którym piana nie znika i które niesamowicie rozjaśnia umysł przez co Królowej już tak dobrze wprawionej nie udało się ograć Króla w szachy. Następnie odbyła się herbaciana wizyta poznańska z bardzo miłym akcentem, a nawet kilkoma. Weekend to wyjazd do Królestwa rodzinnego, urodziny jednego z Królów Ojców oraz dawno planowana wizyta. Jak zwykle harmonogram napięty lecz przysparzający wiele radości. Nie obyło się bez kilku miłych niespodzianek i powiększonego bagażu ;)

czwartek, 2 lutego 2012

o przytulaniu na zapas...

Nie chcę narzekać  na brak pracy, siedzenie samotne w domu, tęsknotę, bezsens. Jest jak jest. Chwilowo. Mam nadzieję. Jak pójdę do pracy to będę narzekać na zapracowanie... Czas staram się wykorzystać dobrze. Coś pożytecznego zrobić w domu, załatwić coś w mieście, przejść się na spacer. Trochę odpocząć, poczytać, obejrzeć coś, bo przecież też mi się należy. Czasem mówią, że się nudzę bo takie dobre obiadki robię, a ja po prostu lubię... :) 

Kiedy do Herbacianego Królestwa wraca Król... macam, dotykam, przytulam, łażę za nim, całuję, gilgoczę, przeszkadzam, trzymam i nie chcę puścić. Muszę się nadotykać na zapas. Na ten dzień co minął i na następny co będzie. Muszę. Potrzebuję jak powietrza. To strasznie ważne. 

Kiedy szukałam weny w radio leciało:

sobota, 28 stycznia 2012

gwoździki i brazylia czyli ferie księżniczki Wiktorii

Ponieważ w Szczecinie ferie to do Herbacianego Królestwa na tydzień zawitała księżniczka Wiktoria. Były lody kino, łyżwy, załatwianie spraw, malowanie paznokci, Koziołki, zakupy i doradztwo w wybieraniu. Było miło i szybko czas leciał. Księżniczka z dala od rodziców spisywała się nadzwyczaj dobrze i grzecznie. Była bardzo zadowolona. Chętnie pomagała, a nawet trochę ćwiczyła liczenie i pisanie. Powiedziała kilka mądrych zdań. A gwoździki to goździki(bo Królowa wrzucała je do herbaty), brazylia natomiast to bazylia(powstała przy kupowaniu ketchupu). I tak ferie dobiegły końca, po księżniczkę przyjechał Król Ojciec i Herbaciane Królestwo znów jest dwuosobowe. Do czasu...

niedziela, 15 stycznia 2012

monarchia (prawie) konstytucyjna

W Herbacianym Królestwie odbyła się wizytacja Premiera wraz z najlepszym z Ministrów kancelarii. Królowa spełniała rolę przewodnika po Królestwie i okolicach, do czego równie dobrze przygotowany był Minister A. Nie obyło się bez małego zakręcenia i zagmatwania w drodze do Królestwa, a także bez upadku i śniegu w drodze powrotnej na około. Kiedy telewizja się zorientowała o wizycie na szczycie nie obyło się bez małego wywiadu, którego oczywiście udzielił Pan Premier z tej racji, że jest... najwyższy. W czasie wizyty zasadniczej, Królowa grzecznie pozwoliła odbyć Królowi rozmowy oficjalne i dołączyła w części nieoficjalnej. Kolejną wizytę w Herbacianym Królestwie należy uważać za udaną :)

wtorek, 6 grudnia 2011

Kawałek metalu i kolorowej wstążki...

Jakiś czas temu Król z pomocą Hufca wojsk sprzymierzonych został zgłoszony do odznaczenia, jednego z wielu, jakie nadaje mieszkańcom kraju między Odrą a Bugiem miłościwie nam wszystkim panujący Bronisław Komorowski. Od wypełnienia dokumentów dni stały się krótsze, chłodniejsze, a Król i Królowa, pochłonięci codziennymi sprawami zapomnieli o całej sprawie. Aż nagle w czwartek 1 dnia grudnia, gdy Król jak codziennie pochłonięty był zapewnianiem środków pieniężnych herbacianemu królestwu, a Królowa przygotowywała się na przyjęcie koronowanych głów królestwa kawowego nadbiegł herold i oznajmił, co następuje: "Paweł, własnie się dowiedzieliśmy, Prezydent odznacza cię brązowym krzyżem zasługi. Ceremonia wręczenia odznaczeń w sobotę, na zjeździe ZHP. Jedziesz? Musimy szybko dać odpowiedź". Po krótkiej naradzie, Król z żalem poprosił Królową o odwołanie wizyty gości z północy. Następnie, w wyznaczonym czasie razem z Królową zjawił się w Warszawie, gdzie ubrany w swój mundur stanął w szeregu z innymi odznaczonymi (a przy okazji spotkał dawnych znajomych, z których każdego w przenośni, a jednego dosłownie nazywa bratem). Po ceremonii zjazd toczył się dalej, delegaci obradowali, a Król i Królowa spotkali się z rodziną, (a także z panią Karową), by w niedzielę wrócić do zamku.

poniedziałek, 28 listopada 2011

kolejne odwiedziny...

:)))))))))))))))))))) bardzo udane, miłe i pełne niespodzianek - tych ładnych, miłych i tych trudnych acz potrzebnych. Książe Brat z Księżną Bratową ;) wspaniały duet zaszczycał nas swoją nieco poczłonkowaną obecnością od czwartku. Byli też Królowa Matka i Król Ojciec, wraz z przepysznymi gołąbkami od Królowej Babci. Witryna w Herbacianym Królestwie się rozrasta, co i rusz przybywa także potrzebnych drobiazgów w komnacie kuchennej. I wiecie co? U nas jest kolorowo! I okazuje się,  że to się podoba! Również niezależnym ekspertom! Hurra! :) p.s. są też gołąbki... a koziołki wciąż mają urok, czy kiedyś się znudzą? oby nie!

wtorek, 15 listopada 2011

kto nie ma szczęścia w miłości...

W realu jest obecnie loteria, za kupno produktów z gazetki dostaje się losy i można wygrać bony 5,10 i 25 zł lub darmowe zakupy czyli zwrot w bonach zakupów zrobionych danego dnia. Ponieważ Król i Królowa tam właśnie robią zakupy tak było i tym razem. Na koniec otrzymali trzy losy na loterię. Król mówi do Królowej:
  • Ty wrzucaj, ostatnio ciągle coś wygrywasz, ja mam szczęście w miłości to mi się nie uda...
  • a ja to nie mam szczęścia w miłości? jak to możliwe?
  • jeśli wygrasz to ja dziś wieczorem... skręcam szafkę, a jeśli nie...
  • dobra! idę na to!
Tak oto tym sposobem w Herbacianym Królestwie w Królewskiej łazience wisi nowa szafka, w lodówce Królują darmowe zakupy, a Królowa ma szczęście w miłości...Zgodnie z niedzielną Ewangelią, kto ma temu będzie dodane. Chwała Panu!

niedziela, 13 listopada 2011

imieniny ulicy...

Święty Marcin. NIE Świętego Marcina tylko Święty Marcin. W obecnym mieście Króla i Królowej 11 listopada w Święto niepodległości jeszcze jeden powód do świętowania - imieniny ulicy Święty Marcin, na pamiątkę biskupa Marcina uznanego świętym już za życia. Król i Królowa w towarzystwie Królowej Matki, Króla Ojca, Księcia Brata i Księżniczki Siostry wybrali się na pochód św. Marcina. Były bardzo ładne i ciekawe machiny, wielkie kasztanowe ludziki, a nawet syreny, ładna muzyka, św. Marcin na czarnym koniu z całą świtą oraz słynne, bardzo smaczne rogale marcińskie z certyfikatem, do zdobycia tylko w okolicach Święta.
Po oględzinach komnat królewskich, wieczorem przyszedł czas na udział w bardzo udanym koncercie Maleńczuka oraz pięknym pokazie sztucznych ogni. Kolejnego dnia atrakcji też nie brakowało, była Starówka, Koziołki... Kolejna udana wizyta w Herbacianym Królestwie dobiegła końca.

wtorek, 8 listopada 2011

usiąść w Słońcu...

Wstali, zjedli śniadanie. Król się wyszykował i wyszedł. Królowa się jeszcze położyła. Pół godzinki. O jakże to było potrzebne.. Wstała, wykonała poranne czynności gospodarcze. Usiadła w Słońcu... O jak miło. Na zewnątrz zimno, w pałacu cieplutko, piękne Słońce zagląda przez okienka. Miło, przytulnie, u siebie, bezpiecznie. 

Drobne marzenia spełniają się w życiu Królowej. Miły wieczór przy lampce wina (lampce= jedyne kieliszki obecne w królestwie, nie nasza wina, że takie duże ;) ) z dobrym filmem, w ramionach Króla. Czy w domu może być, aż tak przyjemnie. O tak! W pięknym, przytulnym domu, gdzie króluje miłość.

środa, 2 listopada 2011

Oblicza Wszystkich Świętych i coś nie coś

Pierwsze wspólne Wszystkich Świętych Króla i Królowej wraz z Królem Dziadkiem i Królową Babcią w stronach Króla. Pełen wrażeń długi dzień, odwiedzonych pięć cmentarzy, poznanie przodków i wielu historii rodzinnych. Bardzo miłe towarzystwo i nawet smaczne zakończenie dnia. 
Oblicze duchowe było takie, że pierwszy raz uczestniczyłam w procesji na cmentarz z litanią do Wszystkich Świętych. I zrobiło mi się radośnie, że tylu jest orędowników w niebie. 

A coś co się zrobiło samo nie jest Kimś ;) jak to może wyjść zamieszanie jak czyta wiele osób. Każdy rozumie na swój sposób :)

poniedziałek, 31 października 2011

szare jesienne popołudnie

W Herbacianym Królestwie wizyta Królowej Babci i Króla Dziadka. Popołudnie senne zwłaszcza po intensywnym weekendzie Króla i Królowej. Pisanie listy zakupowej i snucie planów na tydzień. Miłe herbaciane rozmowy w już prawie wyremontowanym Królestwie. Pierwszy test kanapy wypadł nadzwyczaj pomyślnie, a reszta? Chyba też... :) Zrobiło się coś co Królowa odkładała na jakieś potem. Samo się zrobiło? ;)

wtorek, 18 października 2011

o je!

Po wspaniałej opowieści Króla, krótka zajawka od Królowej. Mamy kuchnię! Prawdziwą! :) Tak się cieszę, że Wam kawałek pokażę. Pamiętacie pustą ścianę z kafelkiem z Audrey? Teraz ta ściana wygląda całkiem inaczej ;) Zachęcamy do obejrzenia na żywo całego naszego Królestwa :)

czwartek, 13 października 2011

"Kopalnie króla Salomona" (opowieść Króla)

Pewnej soboty Król, mając nadmiar wolnego czasu postanowił wykorzystać nieobecność Królowej i udać się na wielką wyprawę badawczą. O miejscu, do którego zamierzał dotrzeć, krążyły tylko niesprawdzone pogłoski. Przygotował się więc nasz bohater na spotkanie nieznanego, założył sprawdzone, znoszone już nieco ubranie, takież rękawice, wziął głęboki wdech i wyszedł zamku... Uszedł 5 kroków, otworzył drugie drzwi, 10, przed nim ukazał się bezokienny korytarz oświetlany 1 żarówką. Z odwagą szedł dalej, do drzwi na końcu korytarza. Tam owionął go zapach przygody. O ile przygoda lubi perfumy złożone z kurzu, kołyszących się tu i ówdzie pajęczyn i ich pracowitych budowniczych. W pomieszczeniu, podzielonym na poszczególne mniejsze komórki odnalazł tą jedną, której szukał. Otworzył starą kłódkę... Większość znalezionych, skazanych na zapomnienie w mrocznej kopalni niczyich i nieprzydatnych już rzeczy usunął, pozamiatał podłogę i wtedy ujrzał leżące w półmroku na jednej z półek worki. Podszedł, by obejrzeć znalezisko. Tak, w środku były one, nie mylił się. Oszacował ich ilość, wziął jedną sztukę (jako próbkę złoża) i z miną zwycięzcy wrócił do zamku. Tam spotkał Królową, i pokazując znalezisko spytał: podoba ci się taka torebka? (a była to dobra, mocna biała reklamówka z zajączkami wielkanocnymi i podpisem "wesołych świąt"). Królowa spojrzała, odrzekła: tak, może być. Król uśmiechnął się, po czym oświadczył: W takim razie powiem ci, że przy oszczędnej eksploatacji starczy nam ich na jakieś 700 lat... Król uznał całą wyprawę za udaną, oficjalnie przyłączając do Herbacianego Królestwa mroczną kopalnię reklamówek, zwaną dalej "piwnicą".

niedziela, 2 października 2011

pierwszy weekend...

w Herbacianym Królestwie. Król i Królowa spędzili swój pierwszy weekend we własnym Królestwie. Sobota jak to sobota była pracowita, ale za to niedziela... Coś wspaniałego! Królowa uwielbia niedziele. Doszło kilka kolejnych powodów by ją lubić. W tym spacer po starym mieście ( mamy miasto z rynkiem? i nie pakują na nim samochody? i takie piękne kamienice? ) nie mogła się nadziwić Królowa, a dziedziniec zamku, no witajcie w naszej bajce jakby to ktoś powiedział. I inne atrakcje niedzieli o których to tylko wiadomo Królowi i Królowej. Na koniec obiecane rozwiązanie zagadki, oto śniadanie u Tiffani'ego na ścianie ;)
Kto by się spodziewał? ;)

środa, 28 września 2011

śniadanie u Tiffaniego na ścianie...

Jest widok na to, że kuchnia niebawem będzie prawdziwie funkcjonalna. Prawie już powstała zasadnicza ściana, na której będzie większość sprzętu i szafek. A tytuł postu? Tajemnica do odkrycia na miejscu :) 
Bezrobotna Królowa ma pracę na pełen etat, szukanie pracy. Lecz nie zamienia się w kurę domową, wszak umiejscowienie Herbacianego Królestwa pozwala na uczestniczenie w wielu rozrywkach naukowych i kulturalnych. A Hilgers był, a jakże! A jak mówił! a jak blisko Królowa miała!
Pracujący Król ma jeszcze siłę i chęci spełniać obowiązki domowe. Wspaniale. Pochwała publiczna ;) 
Herbatki wieczornej czas zacząć...

środa, 21 września 2011

na żywo

KP - Król Paweł
KA - Królowa Agata
D - dziennikarz

Oto obiecana relacja na żywo:

D: Dzień dobry Wasza Wysokość!
KP: Dzień dobry!
KA: Dzień dobry!
D: Jak się żyje Waszej wysokości?
KP: Wyśmienicie, Królowa wspaniale gotuje, parzy świetną herbatę i... ;)
KA: <śmiech> cudownie! Król wszystko potrafi, z dnia na dzień jest coraz milszy, czulszy, kochańszy...
D: Jak Wam leci czas?
KP i KA: szybko!
D: co dalej?
KP: powoli do przodu, może jakieś książęta, księżniczki...
KA: jeszcze trochę stabilizacji, a potem... zobaczymy... :)
D: poznajecie nowe miasto?
KP: tak
KA: lepiej już się poruszam niż kontrolerzy biletów.
D: tak?
KA: a to już inna historia.
D: Wobec tego dziękuję za rozmowę i do zobaczenia wkrótce.
KP: DziękujeMY.