Jak przypodobasz się
W ile wstążek swe konie wystroisz
Skąd skradniesz złoty wers
Lub melodię urody jej godną
I zgiełki i cisze w proporcjach złotych skąd
Jak przypodobasz się
Jak to serce leniwe pobudzisz
W co przyobleczesz się
Czyje stroje na kości narzucisz
Sławę, dystynkcję z klapy czyjej
Jak przypodobasz się
Czym żarłoczną jaskinię wypełnisz
Czyj napniesz nocą łuk
Czyją strzałę w jej centrum umieścisz
Uciekaj
Uciekaj
Uciekaj
Uciekaj
Ciąg dalszy zasłuchania w płytę. Dlaczego usilnie staramy się wszystkim przypodobać? Śmiejemy się ze wszystkich dowcipów, nawet gdy obrażają nasze uczucia religijne. Dlaczego boimy się przyznać, że jesteśmy wyjątkowi, nie robimy czegoś tylko dlatego, że tak robią inni. Dlaczego nie jesteśmy asertywni, boimy się odrzucenia przez "nieprawdziwych". Dlaczego palimy, pijemy wódkę, przeklinamy, dlaczego lecimy na czerwonym? Dlaczego się boimy? Dlaczego ubieramy się w to co modne? Dlaczego w niedzielę nie idziemy do Kościoła, a w piątek jemy mięso? Dlaczego tańczymy w rytm muzyki, która nas nie bawi? Dlaczego chcemy się przypodobać?